Agata i Filip są na stopie wojennej. Jest to wojenka jednostronna - Filip do szału doprowadza Agatę swoim zachowaniem - nie tak siada, słychać jak przełyka, coś pokazuje akurat TYM palcem który jej nie pasuje, idzie do łazienki wtedy kiedy ona ma zamiar (skandal!), trzęsie łóżkiem (mają piętrowe), drapie paznokciem o deskę, wstaje z kanapy za głośno, nie tak ma ułożoną pupę gdy siedzi, pokasłuje, oddycha, patrzy...Agata w tych chwilach staje się podobna trochę do piranii, co to gwałtownie skacze na ofiarę i najchętniej obgryzłaby ją w sekundę do kosteczki. Brat jest dwa lata młodszy i - rzecz jasna - nie zachowuje się nadmiernie głośno czy denerwująco - ot po prostu taka to miłość między rodzeństwem. Najbardziej zaś Agatę denerwuje CZŁAPCIANIE. W kółko więc słychać w domu donośne "Nie człapciaj!!!". Co to w ogóle jest człapcianie? Ano z naszych obserwacji wynika, że jest to chodzenie przez Filipa, najczęściej bez skarpetek (choć niekoniecznie), w czasie gdy Agatę to maksymalnie wkurza. Wtedy właśnie słychać jak jego stopy dotykają podłogi. I to jest to czego Filipowi w obecności siostry absolutnie robić nie wolno, bo inaczej grozi kalectwem lub śmiercią...Czasem wprawdzie pada między nimi hasło "Żyjemy w zgodzie? - Ok!". Ale zwykle sielanka nie trwa dłużej niż kilkanaście minut.
Na poniedziałek zaprosiliśmy gości - moją koleżankę z córką ciut starszą od naszej. W niedzielę wieczorem, gdy starsze rybki leżały już w swoim piętrowym łóżku, omawiały sprawy na następny dzień:
- (Agata) Filip a co będziemy jutro robić jak Weronika przyjdzie?
- (Filip) No nieee wiem, w coś się pobawimy.
- Wiesz co, będziesz mógł siedzieć jak chcesz, bo mnie już to nie wkurza.
- (oczy jak pięciozłotówki) A...a...a będę mógł pokazywac TYM palcem?
- Tak. Możemy sprawdzić. Pokaż coś.
- A mogę podrapać?
- Tak.
(szur szur szur)
- (A) No widzisz, nie wkurzam się.
(Filip wychyla sie ze swojego pięterka i pokazuje TYM palcem)
- (F) Zobaaaacz!
- (A) No widzę.
- I co?
- I nic. (Chwila ciszy) Wiesz co? Jutro to będziesz mógł nawet poczłapciać.
Po czym nastąpiła próba - czy aby na pewno Agata wie co mówi - i zasnęli. A w poniedziałek w istocie było tak, jak się umówili. I błogostan ten trwał aż do końca wtorku! Zaś od środy rana wszystko wróciło do normy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz